Z historii Panfu

Co wydarzyło się w czerwcu 2008 roku? Kto przecinał wstęgi na otwarciu San Franpanfu? Tego dowiesz się w nowym cyklu "Z historii Panfu"!

Wywiady z Pandami

Nowy cykl, w którym każdy może udzielić wywiadu! Pierwszy wywiad już 7 lipca!

Osobistości PAnfu

Kim jest Krucio? Co lubi jeść Max? Tego dowiesz się w nowym cyklu "Osobistości Panfu"

Czatuj z innymi pandami!

Chcesz miło spędzić czas rozmawiając z innymi pandami na temat Panfu? Wejdź w zakładkę u góry "czat" i do dzieła!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyróżnione Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wyróżnione Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 października 2010

Balona złapałam i sobie poleciałam!


Hej!

Dziś jak tylko rano wstałam, zjadłam śniadanie i poszłam na lody do lodziarni.
Wybrałam czekoladowe :)
Rozkoszowałam się aksamitnym smakiem.
Gdy skończyłam jeść poszłam do Kamarii na wieżę, by móc zobaczyć co powie mi dziś kula.
Dziś "Twoje wyobrażenia są równie ważne jak realna rzeczywistość".
Dziwne...
No, ale cóż.
Po krótkim zastanowieniu poszłam na Wyspę Piratów.
Na wyspie wypiłam szklankę soku i weszłam na statek.
Pomyślałam sobie...
- Może gdy złapię się balona znajdującego się na statku odfrunę hen daleko?
Zrobiłam jak chciałam!
Złapałam się i..?
Nic :(
A wszystko przez to, że balon się o coś zahaczył.
Więc załapłam drugiego i..?
Lekko odbiłam się w górę i odleciałam!!
Leciałam i leciałam, aż doleciałam do Starego Portu.
To był szok!
Wieczorem chodziłam zakręcona, ale bardzo mi się to podobało, że mogłam latać!
Zjadłam kolacje i poszłam się umyć.
Przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Zasnęłam jak dzidzia :D

Do zobaczenia!

czwartek, 14 października 2010

Hallo! Haben wir nicht wissen? CZ.I

Witam!
Słowa w tytule mogły okazać się dla niejednej pandy trudnością. A dlaczego? Ponieważ są one w języku niemieckim :)
Padły one z ust mojego krewnego, o którym za bardzo nie wiedziałem :)
Jak się z nim poznałem? Wystarczy przeczytać tą historię. Dla niektórych może być ona bardzo pouczająca...
          
Dzień 12 października, 2010r.
Drogi Pamiętniczku!

        Dziś stało się coś nadzwyczajnego! Poznałem swoje krewnego z Niemiec! Wszystko dzięki Internetowi, który potrafi zrobić niemożliwe rzeczy :)
        Jak zwykle rozpocząłem dzień od odwiedzenia Maxa i Elli w ich chatce. Chciałem się spytać, czy nie szykują się dla nas żadne nowości. Dowiedziałem się tylko o nowych ubrankach za SMS i za Monety.
       - Hej! Spydy! - zawołała za mną Ella - Mam do ciebie sprawę. Czy nie chciałbyś poznać jakiegoś nowego kolegę?
      - Oczywiście, że chciałbym. Jestem otwarty na nowe przyjaźnie :)
      - O! To super. Słyszałam, że nauczyciele z Podwodnej Szkoły organizują akcję "Poznaj nowego przyjaciela..." Będą to pandy z... Niemiec!
      Ogromnie się ucieszyłem! Po raz pierwszy poznam kogoś spoza wyspy Panfu!
      Od razu swój chód skierowałem w stronę Podwodnej Szkoły.
     - Och! Proszę Pani! - zawołałem za moją nauczycielką niemieckiego
     - Tak, Spydy?
     - Słyszałem, że organizujemy jakąś akcję?
     - Tak, owszem...
I wtdey pani powiedziała, że na jutro wybierze mi jakąś osobę do korespondowania...

wtorek, 12 października 2010

Moja fascynująca przygoda część 2

I jestem z drugą częścią opowiadania.
Stanęłam w kolejce do recepcji.
Po dziesięciu minutach oczekiwania nareszcie dotarłam do obsługi.
Trochę zdziwiło mnie to, że panda, która mnie obsługiwała mówiła po Angielsku. Na pewno pochodzi z innej części wyspy Panfu. No cóż zawsze chciałam tam polecieć, więc uczyłam się Anielskiego. Teraz miałam okazję się popisać. Oto jak zaczęła się rozmowa.
- Hello, can I help you? - Spytała mnie Panda (Witam! W czym mogę służyć?)
- Yes.I like to book a room,please. - Odpowiedziałam (Tak. Chciałabym zarezerwować pokój)
- How many night? (Na ile nocy?)
Tutaj się zatrzymałam. Nie wiedziałam na ile nocy wynająć pokój. Wreszcie zdecydowałam się na jedną noc.
- Just tonight. (Tylko dzisiaj)
- It's room 1153, which is on this floor. (Pokój numer 1153 na tym piętrze)
- Ok. Thank you. (Ok. Dziękuje)
- Thank you. (Dziękuje)
Udało mi się! Wynajęłam pokój na jedną noc. Zabrałam walizki do pokoju. Był przytulny i śliczny. Postawiłam swoje bagaże obok łóżka i wyszłam. Zamknęłam drzwi. Pobiegłam w ścieżką prowadzącą w góry. Zauważyłam tam grupkę innych osób i przewodnika. Na szczęście tutaj nikt nie mówił po Angielsku. Po chwili oprowadzania zaprzyjaźniłam się z pewną pandą Ashley. Była śliczną blondynką o niebieskich jak niebo oczach. Zaczęła się wspinaczka. Ashley miała szpilki, więc pożyczyłam jej drugą parę moich adidasów, którą zawsze zabieram. Nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć. Wspinałyśmy się cały dzień. W pewnym momencie Ashley poślizgnęła się. Starałam się nie panikować. Szybko złapałam ją za łapkę i pociągnęłam do góry. Udało się ją ocalić. Zapadł zmrok. Udało mi się dopiąć swego. Zaliczyłam szczyt i to nie byle jaki szczyt. Bardzo się cieszyłam z Ashley. Niestety trzeba było wracać. Postanowiłam zrobić obóz. Wyjęłam z plecaka namiot składany i zaczęłam go rozkładać zgodnie z instrukcją. Nareszcie udało mi się go złożyć i weszłyśmy do środka. Rozłożyłam ręczniki i materace, żeby było nam miękko i zasnęłyśmy. Nastał nowy piękny dzień. Zerwałam Ashley o świcie. Zjadłyśmy kanapki i wypiłyśmy Herbatę z termosu. Wzięłam aparat i wyszłam z namiotu. Zrobiłam sobie małą wycieczkę i fotografowałam co się da. Później ruszyłyśmy w drogę powrotną. Opowiadałyśmy o naszych rodzinach i plotkowałyśmy o normalnych sprawach. W końcu byłyśmy już na bezpiecznym dole. Pożegnałam się z Ashley i ruszyłam do Hotelu.
Okazało się, że nie potrzebnie wynajęłam pokój, ponieważ zrobiłam biwak w górach z superową pandą. Zabrałam bagaże podziękowałam obsłudze i ruszyłam do pandokaru. Miałam szczęście, ponieważ pandokar przyjechał w tej samej chwili kiedy byłam na miejscu i nie miałam ''przyjemności'' spotkać kolejnej nie miłej pandy. Dotarłam do domu o 18:00. Zjadłam kolację przebrałam się w piżamę i pograłam na laptopie. Położyłam się spać o 20:00, ponieważ jutro czeka mnie kolejny tydzień szkolny.
Mam nadzieje, że wybiorę się jeszcze na taką ekscytującą podróż.
W szkole miałam dużo do opowiedzenia klasie. Po prostu to samo co opowiadam wam dziś ;). Koniec

Pisała dla Was



Tłumaczenie: Redaktor Naczelny

poniedziałek, 11 października 2010

Moja fascynująca przygoda - część 1

Cześć!
Jednak uda mi się dzisiaj opowiedzieć Wam o mojej przygodzie. Odpoczęłam w bibliotece. I zdążyłam przeczytać bardzo ciekawą książkę.
Oto część pierwsza, albo inaczej to uznać fragment części pierwszej mojej
opowieści.
Wstałam wcześnie o godzinie 7:30. Zjadłam śniadanie i ubrałam się. Usiadłam na wygodnym fotelu i zaczęłam przeglądać mapę.
Na początku chciałam pojechać nad morze, ale pomyślałam, że jest za zimno i z resztą byłam nad morzem w wakacje. Śledząc mapę i drogi zatrzymałam wzrok na Podpandatach. Są to góry.
- Dobrze by było chociaż raz w życiu wybrać się w góry - pomyślałam.
Wzięłam laptop i poszukałam strony z rozkładem jazdy pandokarów. Odczytałam z jednej strony, że najbliższy pandokar odjeżdża jutro o 12:45. Ruszyłam do Panko. Zastanowiłam się gdzie mogę znaleźć walizki podróżne. Po dłuższym czasie spytałam starszą pandę:
- Dzień dobry. Czy wie pani może gdzie znajdę walizki podróżne? - spytałam
- Panda się wybiera w podróż? - zażartowała starsza panda.
- Tak - Uśmiechnęłam się.
- Są w dziale sportowo/podróżniczym. - Odpowiedziała mi na pytanie.
-Oh bardzo pandzie dziękuje, życzę miłej soboty.
Ruszyłam na dział sportowo/podróżniczy i faktycznie znalazłam tam walizki.
Kupiłam średniej wielkości za 100 pandusów i wróciłam do domu.
Zaczęłam się pakować. Spakowałam do walizki tylko potrzebne rzeczy. Była już godzina 19:00. Postanowiłam wcześniej pójść spać ponieważ musiałam mieć na jutro dużo energii, bo czekała mnie długa podróż. Położyłam się do łóżka po czym natychmiast zasnęłam. Nastał nowy dzień. Obudziłam się o 11:30. Wyrwałam się z łóżka i pobiegłam do kuchni. Przygotowałam śniadanie ubierając się i szybko je zjadłam. Pobiegłam na dworzec panda S i zaczęłam oczekiwać na przyjazd pandakaru. Po dłuższym czasie przyjechał z małym opóźnieniem. Wsiadłam do niego i wybrałam sobie miejsce obok okna. Położyłam walizkę, wyjęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki z mp3. Nagle jakaś panda mnie szarpnęła. Przestraszona odwróciłam się. Mój wzrok wbił się w pewną pandę mojego wieku. Widać było po jej wyrazie twarzy, że była zdenerwowana. Spytałam ją co się stało, a ona zaczęła krzyczeć i przeklinać. Zdenerwowana popchnęłam ją. Ona mi powiedziała, że zajęłam jej miejsce. Powiedziałam jej, że nie wiedziałam, że ona tu siedzi i na dodatek byłam tu pierwsza. Ona dodała z uśmieszkiem, że jestem głupia i robię marne filmy. O nie tego mogła sobie darować. Zaczęłam ją bić. Na koniec ta wredna panda uderzyła mnie w brzuch i uciekła. Przez całą drogę bolały mnie żebra i źle się czułam. Gdy dojechałam szybko pobiegłam do Hotelu, żeby zaklepać sobie dobry pokój.
Koniec fragmentu części pierwszej. Nie mam siły już opowiadać. Po za tym jest późno i jestem senna. Na następną część czekajcie do jutra. Jutro dodam też obrazki. Dobranoc Pandy!

Opowiadała dla Was:
Dziwnie happy



Świetnie Stella!
Opowiadanie na 5 :)
Otrzymujesz wyróżnienie i może pojawi się w gazecie :)
Ale to tajemnica :D
Tylko tak dalej!
Redaktor Naczelny

piątek, 27 sierpnia 2010

Moja nowa miłość



Dzisiejszego dnia w Mieście, jakaś malutka panda szukała mamusi. Bowiem była ona całkiem samiuteńka. Nagle spytałam jej się, czy mogę zostać jej kochającą mamą. Ona się zgodziła i poszła do mojej chatki. Helmi (bo tak miała na imię) bardzo się spodobało moje mieszkanko. Na początek poszłyśmy coś zjeść. Kanapki, które zrobiłam, były niesamowicie pyszne!! I jeszcze z dżemem truskawkowym. Na popitkę był pyszny soczek z automatu, który dzisiaj dostałam od Maszyny Niespodzianki. Poszłyśmy się zdrzemnąć. Helmi się położyła, a ja jej śpiewałam kołysankę. Wkrótce zasnęła!! Tak chrapała, że aż mnie uszy bolały. Nagle obudził ją straszny koszmar. Musiałam ją uspokoić :)

Redaktor Ovini895

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Ognisko rozpaliłam aż się w tym pogubiłam :D


Witam!

Dzisiaj po południu poszłam do koleżanki na herbatkę bambusową.
Rozmawiałyśmy o tym i owym...
Ona opowiedziała mi interesującą historię o tym jak rozpaliła z rodzicami ognisko!
Po krótkiej historyjce podziękowałam koleżance za herbatkę i poszłam do swojej chatki.
Usiadłam na krześle i pomyślałam sobie o tej historyjce...
Po długim namyśleniu postanowiłam rozpalić ognisko!
Szybciutko pobiegłam do lasu po patyki na ognisko.
Wróciłam z małymi drewienkami w łapkach.
Ułożyłam je i w koło obłożyłam kamykami.
Poszłam do kiosku po zapałki.
Gdy wróciłam natychmiast zaczęłam trzeć zapałkę o tarkę na pudełku.
Yyy...
Coś chyba nie tak!
Dlaczego zapałka nie chce się zapalić?
Aha...
Już wiem.
Nie tą strona zapałki tarłam...
Ale za mnie niezdara!
W końcu udało mi się rozpalić ognisko.
Z lodówki wyjęłam bambusa i podpiekłam sobie go na ognisku.
Kiedy skończyłam jeść ugasiłam ognisko.
Ze zmęczenia poszłam się umyć i przebrać w piżamy.
Poszłam do łóżka.
Obejrzałam film i zasnęłam.

Do zobaczenia!

Zwykły dzień mojej Pandy


Dzisiaj pokażę Wam jak wygląda normalny dzień mojej Pandy Ovini895. Po wstaniu z łóżka zastanawiam się co, by tu przekąsić. Decyduje się zwykle na same rarytasy. Po spożyciu posiłku idę na świeże powietrze do Miasta, aby posiedzieć na mięciutkich chmurkach. Gdy już dotlenię się wracam do chatki i włączam komputery, by zagrać w niesamowity świat Panfu. Rozwiązuje zagadkę z Kruciem. Później czas na SZALEŃSTWO!!!!!! Idę się pluskać nad Jeziorko. To zjeżdżam z wielkiej ślizgawki, to ratuje tonące dzieci ;)) I tak kończy się mój wspaniały, zwykły dzień.

Redaktor Ovini895

środa, 18 sierpnia 2010

Zabawa w detektywa, czasem tak bywa...

Hej pandy!


Dzisiaj jak wstałam zrobiła mi się straszna ochota na zapiekankę.
Poszłam, więc do Restauracji sobie ją zamówić.
Kiedy zjadłam naszła mnie straszna ochota na zabawę w detektywa!
Pomyślałam sobie: "Ale, co można śledzić?".
Wiem!
Najbrudniejsze miejsca na Panfu!
Tak, to świetny pomysł!
Najpierw poszłam do Stajni (tam gdzie gra Happy Horse).
Zauważyłam tam obrzydliwą żabę i wielkie kałuże!
Fuuj... Zrobiłam szybko żabie zdjęcie.
Wybiegłam i trzasnęłam drzwiami od Stajni.
Poszłam do Szatni na Basen, a tam..
Okropność!
Ubrania na podłodze, wielka kałuża, a do tego całe lustro brudne i lecąca woda z kranu! Zrobiłam zjawisku zdjęcia i poszłam do Sklepu ze zwierzętami.
O tu nie jest tak źle!
Tylko kupka piasku koło katalogu z Bolisiami!
Poszłam, więc do Baru Piratów trochę odpocząć.
Siedząc na krzesełku przy stole zauważyłam bardzo brudne ściany!
Dopiłam do końca soczek i poszłam do Zamku na Wieżę Kamarii.
A tam...
Pajęczyny i pełno kurzu!!!
Kichałam jak najęta od tego.
Zrobiłam zdjęcie i wyszłam.
Oh!
Miałam już tego dosyć!
Poszłam do chatki się umyć.
Wyszłam z wanny i położyłam się na łóżku.
Zastanawiałam się skąd na Panfu tyle brudu.
Nie ma sprzątaczek?
Oh...
Już wolę liczyć owieczki...
1, 2, 3, 4...
Aż zasnęłam z tego wszystkiego!

Pa pa! ;**

Opowiadanie pt. Przyjacielska Dłoń

Hay

Dziś napisze odpowiadanie pt ,, Przyjacielska dłoń''
A więc zaczynajmy :)


Pewnego słonecznego dnia chodząc przez San FranPanfu chciałem pójść do Salonu Piękności, aby zrobić sobie nową fryzurę a mianowicie irokeza. Wchodząc do Salonu Piękności zauważyłem wybiegającą Pandę z płaczem. Usiadła na krawędzi fontanny i płakała. Podszedłem do niej i zapytałem ,,Co Tobie się stało mała Pando'' Ona odpowiedziała mi niewyraźnie i nic nie zrozumiałem. Wyjąłem z kieszeni chusteczkę higieniczną i podałem tej Pandzie. Później zapytałem się jak ta Panda się nazywa. Okazało się, że to moja koleżanka Miyo. Zapytałem się Miyo ponownie, co Jej się stało. Odpowiedziała mi, że ma nową pracę w Restauracji Chezz Bruno i Jej szef Bruno okrzyczał ją za to, że spaliła garnek z gorącą zupą z bambusa. Powiedziałem, żeby się nie martwiła i zaproponowałem Jej pomoc. Miyo ucieszyła się i poszliśmy do Restauracji.
Bruno już na Miyo czekał, aby zrobiła na Wesele Spydy'ego i Laurii22 tort, napoje i pyszne hot-dogi. Zapytałem się Bruno czy mogę pomóc Miyo w zrobieniu tylu potraw. Bruno pomyślał i już po chwili uśmiechnął się i pozwolił mi. Wyjęliśmy z szafki książkę kulinarną gdzie było odpisane jak zrobić wiele tortów. Do wyboru było bardzo wiele. Zastanawialiśmy się nad Tortem z kremem toffi z wiórkami kokosa. Na zdjęciu wyglądał bardzo smakowicie.



Kilka kartek później był Tort z galaretką i bitą śmietaną.


Następnie był Tort z polewą czekoladową i z chrupkami na wierzchu.



Było ich bardzo wiele i z tych trzech wybraliśmy Tort z Polewą Czekoladową.

Wyjęliśmy z szafek:
  • 250 g masła, szczypta soli
  • 250 + 200 g cukru
  • 6 + 7 jajek
  • tarta skórka cytrynowa
  • 125 g kaszy manny tarta bułka
  • 125 + 55 g mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka tartej laski wanilii
  • 1/2 I kwaśnej śmietany
  • 100 g tartych migdałów
  • 175 g cukru pudru i odrobina soku cytrynowego lub 200 g polewy czekoladowej
  • 50 g siekanych orzeszków pistacjowych

    Kiedy wyjęliśmy składniki z szafek zobaczyłem czy wszystko mamy, co potrzeba. Okazało się, że nie mamy tartej skórki cytrynowej. Miyo i ja nie wiedzieliśmy, co zrobić i przypomniałem sobie, że w Kiosku gdzie można kupić ten składnik pracuje mój kolega KaZ8.
    Wyjąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do KaZ'a.
    -Witam.
    -Dzień dobry tu Kiosku na Basenie czy Pan coś chce zamówić?
    -KaZ to ja Kapi.
    -Ohh cześć Kapi nie poznałem twojego głosu, chciałeś coś zamówić.
    -Tak. Bym chciał dostać tartą skórkę cytryny.
    -Właśnie przed chwilą panowie przywieźli skórki od cytryny (tarte)
    -Oh to super to bym prosił dwie sztuki takich tartych skórek cytryny.
    -A gdzie Kapi mam je przywieźć?
    -Do San FranPanfu do Restauracji.
    -Ooo. Bawisz się w kucharza Kapi :)?
    -Można to tak nazwać. Robię razem z Miyo tort na Wesele Laurii22 i Spydy'ego.
    -To super chętnie Wam pomogę.
    -Świetnie to chodź do Nas.
    -Dobrze już wsiadam do mojego samochodu i zamykam sklep.
    -Tylko nie zapomnij zabrać skórek tartych od cytryny KaZ.
    -Mam je w kieszeni. Już jadę do Was. Paa
    -Do zobaczenia Kaz.


    W czasie, gdy czekaliśmy na KaZ'a Bruno wyszedł z pokoju i spytał się Nas, co pieczemy. Miyo odpowiedziała, że Tort z Polewą Czekoladową, a na tej polewie będą tartę skórki cytryny.
    -Dobry wybór- powiedział Bruno i podszedł w stronę stołu, aby nakryć go obrusem.

    Po chwili do Restauracji przyszedł KaZ z tartymi skórkami z cytryny.


    CDN

    Myślę, że Wam się podobało

    Redaktor
  • Kapi1000